18-tonowy kawałek chińskiej rakiety spadł na ziemię. Największy taki obiekt od lat

Długi Marsz 5B (Chang Zheng 5B) to chińska rakieta, która została wystrzelona 5 maja na orbitę. Po tygodniu 18-tonowy rdzeń wrócił do atmosfery. Jego niekontrolowany lot był obserwowany przez Siły Powietrzne USA. Ostatecznie ogromna część spadła do Oceanu Atlantyckiego.

Cel misji

Rakieta Długi Marsz 5B została wystrzelona z południa Chin, z centrum startowego Wenchang na wyspie Hainan. Rakieta miała za zadanie dostarczenie prototypu chińskiego statku kosmicznego nowej generacji. Udało się to, a statek wraz z załogą wrócił na Ziemię po kilku dniach spędzonych na orbicie. Najprawdopodobniej naukowcy pracujący przy budowie rakiety założyli, że większość "kosmicznych śmieci" spali się w atmosferze. Nieoczekiwanie nie stało się tak z niemal 30-tonowym rdzeniem, którego znaczna część przetrwała i zaczęła spadać, mijając po drodze wiele dużych aglomeracji. Główny cel misji został jednak zrealizowany, co pokazało, że Chiny mogą mierzyć się z potęgą NASA.

Udane lądowanie nowego statku kosmicznego z wysokiej orbity pokazuje również, że Chiny poważnie podchodzą do wysyłania astronautów poza niską orbitę ziemską, co dotychczas udało się tylko NASA - powiedział Andrew Jones, dziennikarz serwisu SpaceNews

18-tonowy fragment

O ogromnym kawałku rakiety  poinformował 18. Dywizjon Kontroli Kosmicznej Stanów Zjednoczonych. Według Sił Powietrznych USA obiekt o wadze 17,8 tony wszedł w ziemską atmosferę 11 maja o 17:33 polskiego czasu. Jego lot obserwował także astrofizyk z Uniwersytetu Harvarda Jonathan McDowell. Według naukowca to największy taki obiekt od 1991 roku. McDowell twierdzi również, że ten przypadek jest szczególny, ponieważ w trakcie tego niekontrolowanego lotu część rakiety mijała wiele aglomeracji. Na szczęście nikt nie ucierpiał i kosmiczne resztki trafiły do Oceanu Atlantyckiego.

Przy masie 17,8 tony jest to najbardziej masywny obiekt, który został poddany niekontrolowanemu zejściu od czasu 39-tonowego Salyuta-7 w 1991 - napisał na Twitterze McDowell

Autor: Konrad Lubaszewski

Komentarze
Czytaj jeszcze: