Andrzej Grabowski schudł ponad 40 kg! Zdradził, jak teraz wygląda jego dieta

Andrzej Grabowski przeszedł w ostatnim czasie dużą metamorfozę. Aktorowi udało się zrzucić ponad 40 kilogramów. Teraz aktor znany ze "Świata według Kiepskich" opowiada o szczegółach swojej przemiany. W wywiadzie dla "Vivy" zdradził, jak wygląda jego dieta.

fot. Baranowski/AKPA

Niesamowita metamorfoza Andrzeja Grabowskiego

To niesamowite, jak w ostatnich miesiącach zmienił się Andrzej Grabowski. Znany ze „Świata według Kiepskich” aktor przeszedł niemałą metamorfozę. Wszystko to było możliwe dzięki operacji zmniejszenia żołądka, której serialowy Fredek Kiepski poddał się pod koniec 2017 roku. Od tamtej pory udało mu się zrzucić ponad 40 kilogramów, czym chwalił się niedawno w „Tańcu z gwiazdami”, gdzie od 2014 roku ocenia występy uczestników.

„Rozum mi tak podpowiedział. Osiągnąłem wagę 140 kilo i to już była tak zwana otyłość olbrzymia. To mnie przeraziło, pomyślałem: Jezus Maria, trzeba coś z tym zrobić. Poza tym mam dwa sztuczne biodra, cały ten ciężar trzeba było nosić na tych metalach, kolana odmawiały mi posłuszeństwa. Operacja bariatryczna, czyli wycięcie fragmentu żołądka, powoduje brak łaknienia. Teraz nie czuję, że mam biodra, że mam kolana, czyli jest dobrze” – wspomina.

Jaką dietę stosuje aktor?

Grabowski udzielił ostatnio wywiadu magazynowi „Viva”, w którym opowiedział, na jakim etapie odchudzania jest obecnie. Dziś mówi, że już nie patrzy na wagę. „Ostatnio przestałem patrzeć na wagę. Boję się, że trochę przytyłem. Chociaż z drugiej strony przy mojej wadze, która i tak jest spora, bo ważę 100 kilo, no ale jestem dużym facetem, czy przytyję kilogram, czy dwa, nic nie zmieni. Byle nie poszło w 10 czy 15, wtedy będzie źle. A ubyło mnie ponad 40 kilogramów” – wyznał.

Czy aktorowi uda się wytrwać i utrzymać obecną wagę? Grabowski nie ukrywa, że nie stosuje specjalnej diety. Co więcej, je wszystko, na co ma ochotę. Jednak – ze względu na pomniejszony żołądek – w ograniczonych ilościach. Jak się okazuje, wywiadu dla „Vivy” udzielał przy suto zastawionym stole. „Pyszne są te drożdżówki” – komentował, zajadając się słodkościami – „Nie stosuję żadnej jakościowej diety, tylko ilościową, którą narzuca mój żołądek. Czyli „mniej żryć”, jak śpiewał Młynarski, co jest naprawdę świetną dietą. Niczym innym nie osiągnąłem tego rezultatu, tylko metodą „mniej żryć”. Proszę ciasteczko: z serem, z wiśnią…”.

 

fot. Baranowski/AKPA

Autor: Maria Staroń

Komentarze
Czytaj jeszcze: