Ania Wendzikowska wspomina miniony rok. "Nauczyłam się doceniać to, co mam"

Ania Wendzikowska na swoim profilu na Instagramie wspomina 2023 rok. Post z filmikiem rozpoczęła od tego, że co roku pisze: "to był trudny rok, oby kolejny był lepszy…”


Na szczęście tylko początek zabrzmiał, jakby i tym razem nie był to dobry rok. Zaraz po tym Ania Wendzikowska napisała:

 



Ale tym razem jest inaczej… to był najlepszy rok mojego życia! Nie tylko dlatego, że obiektywnie był wspaniały… również (a może przede wszystkim) dlatego, że nauczyłam się doceniać to, co mam i generować szczęście od środka, a nie szukać czegoś na zewnętrz, co mogłoby mi je zapewnić.

 


Aktorka i była reporterka programu „Dzień dobry TVN” w obszernym wpisie podzieliła się z odbiorcami wszystkim osiągnięciami minionego roku. Ania Wendzikowska odbyła aż 17 podróży i odwiedziła 6 nowych krajów. W 2023 wydała książkę „Ku szczęściu. Moja droga do spełnienia i wewnętrznego spokoju” oraz wypuściła podcast.

 



Wiem, jak obie te rzeczy pięknie popłynęły do Was i jak pracują zmieniając Wasze życia.

 


Rok pełen wrażeń

 


Dobrych chwil było sporo, choć nie tylko. Dla Ani Wendzikowskiej był to również:

 





rok popełniania błędów i naprawiania ich bez wstydu i poczucia winy…

rok stania przy sobie, rok bezwarunkowej miłości

rok pogłębiania wartościowych relacji

rok pracy nad sobą, już nie w pocie czoła, ale w radości odkrywania kolejnych warstw własnej wyjątkowości…

rok fajnych projektów zawodowych, poprowadziłam kilkadziesiąt koncertów, spotkań motywacyjnych, warsztatów… wywiadów, rozmów, paneli..

 


Wpisowi towarzyszy filmik, na którym uwiecznione są najważniejsze momenty. Widzimy chwile spędzone z córkami, piękne widoki podczas podróży czy premierę książki. Na koniec aktorka dodała:

 



Przeczytałam wiele wspaniałych książek, obejrzałam trochę niezłych filmów, cennych podcastów…

jadłam, tańczyłam, rozmawiałam, medytowałam, ćwiczyłam, kurde… po prostu fajnie żyłam. Na luzie. Tak jak chciałam…

Poproszę o więcej tego samego w 2024.



 

 


Autor: Natalia Zoń

Komentarze
Czytaj jeszcze: