Najważniejsze informacje:
- Billy Joel wskazał swoją najlepszą i najbardziej osobistą piosenkę, mimo że nie jest ona szeroko znana wśród przypadkowych słuchaczy.
- Utwór powstał po rozstaniu Joela z Elle McPherson i przez ponad sześć lat czekał na swoją premierę, zanim trafił na album „Storm Front”.
- Artysta podkreśla, że proces pisania piosenek bywa dla niego trudny i wyczerpujący.
Nie „Piano Man”, nie „Uptown Girl”. Billy Joel wskazuje swój największy hit
Po niemal dwudziestu latach przerwy Billy Joel powrócił na scenę muzyczną z utworem „Turn The Lights Back On”, który zaprezentował podczas gali Grammy w 2024 roku. W rozmowie z E News, zapytany o swoją ulubioną piosenkę, nie wybrał najnowszego singla, ani nie uciekł się do banału, że „najlepsza piosenka dopiero przed nim”. Bez wahania wskazał na „And So It Goes” – balladę z albumu „Storm Front” z 1989 roku.
[youtube:5vXtFZuNe2o]
Historia powstania „And So It Goes”
Choć utwór ukazał się dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, Joel napisał go już w 1983 roku, tuż po rozstaniu z modelką Elle McPherson. „And So It Goes” przez ponad sześć lat czekało na swoją premierę, ponieważ – jak wspomina artysta – nie pasowało do klimatu albumu „An Innocent Man”. Dopiero z czasem Billy Joel uznał, że jest gotowy podzielić się tą osobistą kompozycją ze światem.
„To piosenka, której przypadkowi słuchacze nie znają, ale każdy oddany fan rozpozna jej szczerość i siłę” – podkreśla Billy Joel.
Trudny proces twórczy
Billy Joel wielokrotnie przyznawał, że pisanie piosenek nie przychodzi mu łatwo. „Zwykle odkładam pisanie tak długo, jak tylko mogę” – mówił podczas jednej z konferencji prasowych. W rozmowie z Howardem Sternem dodał: „Czasem patrzę na pianino i widzę w nim wielką, czarną bestię z osiemdziesięcioma ośmioma zębami, która chce odgryźć mi palce”. Artysta nie ukrywa, że zmagał się z problemami zdrowia psychicznego, a w pewnym momencie sam zgłosił się na leczenie psychiatryczne.
„Najgorsze w pisaniu piosenek to ta walka” – stwierdził. „Uwielbiam mieć już napisaną piosenkę, ale nienawidzę samego procesu pisania”.
Ta piosenka Billy’ego Joela ma dla niego szczególne znaczenie
Właśnie ta nieustępliwość i dbałość o każdy szczegół sprawiają, że „And So It Goes” ma dla Joela szczególne znaczenie. Przez ponad sześć lat artysta dopracowywał utwór, zanim uznał, że jest gotowy, by ujrzeć światło dzienne. „Jeśli coś wydaję, to znaczy, że nadałem temu osobiste znaczenie” – podsumował.
Autor: Natalia Zoń