Chciał się popisać, a zrobił z siebie błazna! Nie wygrzebie się z tego prędko!

Ta sytuacja musiała być wynikiem januszowego przekonania w stylu "Ja nie zrobię? Potrzymaj mi piwo". O tym, jak mężczyzna wjechał na plażę Jeepem, nie wiadomo. Wiadomo, że z piachu musiał go wyciągać ciągnik rolniczy.

28 sierpnia na plaży w Sobieszewie plażowicze mogli zastać coś więcej niż parawany i parasole – samochód. Nie wiadomo, jakim sposobem się tam znalazł – czy to była poranna zachcianka dojechania na plażę czy jeszcze nocne pozostałości po grubszej akcji, czy może samochód magicznie został wyrzucony na brzeg. Jeep był zakopany w piasku i by wyjechać z plaży, potrzebował holowania.

Komentarze
Czytaj jeszcze: