David Byrne i mroczne kulisy Talking Heads. To dlatego zespół się rozpadł?

Ekscentryczna osobowość i nieprzeciętny talent Davida Byrnego przyczyniły się do sukcesu Talking Heads, ale też stały się przyczyną wieloletnich konfliktów w zespole. To dlatego zespół się rozpadł? Sprawdź.

ANTHONY WALLACE/AFP/East News

Najważniejsze informacje:

  • David Byrne, charyzmatyczny lider Talking Heads, od lat pozostaje w konflikcie z pozostałymi członkami zespołu.
  • Jego przekonanie o własnej wyjątkowości doprowadziły do rozpadu grupy w 1991 roku.
  • Byrne przyznaje, że w przeszłości był trudnym współpracownikiem, jednak do dziś stanowczo odmawia jakiejkolwiek reaktywacji Talking Heads.

Artystyczny wizjoner czy trudny współpracownik?

David Byrne to nazwisko, które nieodłącznie kojarzy się z innowacją i kreatywnością w muzyce. Jako lider Talking Heads, przesuwał granice art rocka, tworząc utwory, które na stałe zapisały się w historii muzyki. Jednak za przebojami takimi jak „Burning Down the House” czy „Once in a Lifetime” kryje się opowieść o narastającym konflikcie wewnątrz zespołu.

Prawda o Talking Heads 

Talking Heads wyłonili się z nowojorskiej sceny punkowej, która dała światu takie legendy jak The Ramones czy Blondie. Od samego początku Byrne narzucał zespołowi własną, niekonwencjonalną wizję. Jego ekscentryczny styl wokalny i artystyczne podejście wyróżniały grupę na tle innych, ale też prowadziły do spięć z kolegami z zespołu. Intensywność Byrne’a jako siły twórczej często kolidowała z oczekiwaniami reszty zespołu. 

Rozpad zespołu Talking Heads 

Napięcia narastały na długo przed oficjalnym rozwiązaniem Talking Heads w 1991 roku. Byrne wielokrotnie wyrażał chęć zakończenia działalności grupy, co budziło niezrozumienie u perkusisty Chrisa Frantza i basistki Tiny Weymouth. „Myśleliśmy: jeśli zachowamy spokój, to minie i nagramy kolejny album Talking Heads” – wspominał Frantz w rozmowie z Los Angeles Times.

Ostatecznie Byrne ogłosił rozpad zespołu bez konsultacji z pozostałymi członkami. David Byrne po latach przyznał, że nie był łatwym współpracownikiem. W rozmowie z Live for Live Music tłumaczył: „Jako introwertyk, moim sposobem na komunikację z ludźmi była scena. Po występie mogłem się wycofać, ale wtedy już wszyscy wiedzieli, co myślę i czuję – to było dla mnie wybawienie”.

W wywiadzie dla People Magazine dodał: „Jako młodszy człowiek nie byłem zbyt przyjemny w obyciu. Pracując nad koncertami Talking Heads, byłem bardziej takim małym tyranem. Potem nauczyłem się, że współpraca daje więcej obu stronom, jeśli relacje są dobre, a nie kiedy ja wszystkim rozkazuję. Myślę, że to nie zostało dobrze rozegrane. To było dość brzydkie”.

Czy Talking Heads powróci?

Mimo że Frantz i Weymouth wielokrotnie wyrażali nadzieję na reaktywację zespołu, David Byrne pozostaje nieugięty. W chłodnej wymianie mailowej w 2003 roku odpisał Frantzowi: „Mówiłem ci to już wcześniej i powiem po raz ostatni. Nigdy nie wrócę do Talking Heads. Proszę, nie poruszaj już tego tematu”.

Źródło: metro.co.uk

Autor: Natalia Zoń

Komentarze