Ewa Farna pokazała uroczą fotografię z mężem. "Najbardziej kręci mnie to, że jest dobrym człowiekiem"

Ewa Farna to dziś gwiazda sceny muzycznej, ale także szczęśliwa żona i matka małego Artura. Piosenkarka podzieliła się w sieci właśnie uroczą fotografią ze swoim mężem. Do jej internetowej galerii trafiło zdjęcie, które 27-latka opatrzyła poruszającym opisem.

Ewa Farna rodzinnie

Ewa Farna to dziś znana polska i czeska wokalistka. Od pewnego czasu jednak kobieta spełnia się także rodzinnie. We wrześniu 2017 roku gwiazda wzięła ślub z  Martinem Chobotem, dwa lata później w czerwcu 2019 roku szczęśliwe małżeństwo pochwaliło się narodzinami swojej pierwszej pociechy – syna Artura. Od tej pory do sieci trafiają nie tylko kadry zdradzające szczegóły z zawodowego życia Farny. 27-latka w swojej internetowej galerii na Instagramie raz na jakiś czas zdradza także kulisy macierzyństwa oraz dzieli się prywatnymi kadrami swojej trzyosobowej rodziny.

Teraz na profilu kobiety pojawiła się wyjątkowo urocza fotografia. Wokalistka pokazała zdjęcie ze swoim mężem, które opatrzyła poruszającym opisem.

Najbardziej mnie kreci to, że jest dobrym człowiekiem.
Gdyby było na świecie więcej ludzi jak on to:

a) trzeba by było produkować więcej szamponów i ze dwa razy większe czapki

b) nawet Marcin Gortat miałby w domu szczotkę do włosów

c) bardziej by nas ciągnęło do prawdy niż do chciwości za wszelka cenę

d) byłoby więcej dzieci, które chcą być jak tata

„Nic dodać, nic ujać”

Ewa Farna ma w sieci spore grono fanów. Internetową galerię gwiazdy na Instagramie obserwuje ponad 535 tys. użytkowników, którzy ochoczo reagują na posty publikowane przez kobietę. Pod uroczym kadrem piosenkarki i jej męża pojawiło się wiele wirtualnych serduszek i komentarzy, przepełnionych ciepłymi słowami zarówno w języku polskim, jak i czeskim!

Piękna z Was para

Mieć kogoś takiego to wielki skarb

Cudowni

Uwielbiam was, jesteście cudowni

Przepiękna jest ta sesja, a takiej miłości, jak Wasza to tylko pozazdrościć

Śliczne zdjęcie. Nic dodać, nic ująć

Autor: Aleksandra Biłas

Komentarze
Czytaj jeszcze: