Gorące zdjęcie półnagiej Natalii Szroeder. Wygląda jak Miley Cyrus w teledysku "Wrecking Ball"

Natalia Szroeder odpoczywa w Tajlandii. Zdjęcia z egzotycznej wyprawy piosenkarki rozpaliły jej fanów. Na jednej z fotografii z tajskiej plaży Szroeder została uchwycona w odważnej pozie. Internautom nasunęły się jednoznaczne skojarzenia - ze słynnymi ujęciami z teledysku "Wrecking Ball" Miley Cyrus.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Natalia Szroeder (@natalia_szroeder)

Natalia Szroeder w Tajlandii

Podczas gdy w Polsce obserwujemy dopiero pierwsze „podrygi” wiosny, w Tajlandii panują ponad 30-stopniowe upały. To właśnie tam wybrała się polska piosenkarka Natalia Szroeder, by odpocząć od zawodowych obowiązków i naładować baterie zanim stanie przed nowymi wyzwaniami. Przypomnijmy, że w ubiegłym miesiącu ukazał się nowy singiel Natalii zatytułowany „Nie oglądam się”. To drugi utwór zwiastujący nową płytę, nad którą artystka pracuje od już od ponad roku.

„Bardzo chciałam, by ukazała się ona w moje urodziny, na wiosnę. Wygląda jednak na to, że czas nie gra na moją korzyść i może być ciężko… Obiecuję więc, że będę robić wszystko, żeby nie trwało to za długo, ale jednak wystarczająco, by album był najlepszy, na jaki stać mnie teraz” – oświadczyła, publikując singiel „Nie oglądam się”.

Polska piosenkarka jak Miley Cyrus

Tymczasem w przerwie pomiędzy kolejnymi sesjami nagraniowymi Szroeder znalazła czas na egzotyczną wycieczkę. Na swoim Instagramie pochwaliła się zdjęciami z wyjazdu. Jedna z fotografii wzbudziła szczególne zainteresowanie jej fanów. To zdjęcie, na którym Szroeder została sfotografowana w pozie niczym z teledysku „Wrecking Ball”. Podobieństwo do Miley Cyrus fani polskiej piosenkarki zauważyli zresztą od razu.

„I came in like a wrecking ball”, „Niczym Miley, czekam na cover tej piosenki”, „Prawie jak Miley”, „Tylko mi się to zdjęcie kojarzy z Miley Cyrus? Ślicznie”, „Nagraj filmik na tej kuli, jak śpiewasz „Wrecking Ball” – komentują fani piosenkarki. Porównajcie sami!

Autor: Maria Staroń

Komentarze
Czytaj jeszcze: