Justin Bieber przerwał telewizyjny koncert i zszedł ze sceny!

29 października Bieber miał zagrać w Oslo zamknięty koncert dla 950 osób, filmowany przez norweską telewizję. Jednak po wykonaniu pierwszego utworu zszedł ze sceny i już na nią nie powrócił. Co aż tak zdenerwowało piosenkarza?

Koncert, który miał dać Bieber, był nagrywany i miał zostać wyemitowany w norweskiej telewizji publicznej. Piosenkarz miał w jego ramach zagrać sześć utworów, jednak już po pierwszym opuścił scenę. Justin Bieber rozpoczął swój występ piosenką „Boyfriend” – która była pierwszą i ostatnią zaśpiewaną przez niego tego wieczora.

Najwidoczniej serwis sprzątający miał tego dnia wolne, bo Bieber sam musiał wycierać mokrą podłogę. Kiedy próbował to zrobić koszulką, jego fanki zaczęły mu ją wyrywać, co tylko jeszcze bardziej rozzłościło muzyka. Gdy jego prośby nie poskutkowały, postanowił po prostu zakończyć występ i zszedł ze sceny.

Zobaczcie wideo z norweskiej telewizji:

Dzień po całym zdarzeniu Bieber opublikował na swoim Instagramie przeprosiny dotyczące całego zajścia. Tłumaczył, że miał ciężki tydzień i dodał, że zwykle nie rozwiązuje spraw w ten sposób.

Cóż, chyba zapomniał, że kilka dni wcześniej w podobny sposób przerwał wywiad dla hiszpańskiej stacji radiowej.

Komentarze
Czytaj jeszcze: