Plastikowe doniczki pod lupą UE
Po zakazie plastikowych toreb na zakupy przyszedł czas na kolejny, nieoczywisty cel – plastikowe doniczki, w których do tej pory sprzedawano niemal wszystkie rośliny ozdobne. Jak zapowiada Komisja Europejska, już do 2030 roku mają one zostać zakwalifikowane jako jednorazowe opakowania i stopniowo wycofywane z obrotu. To oznacza rewolucję nie tylko dla producentów i sprzedawców, ale także dla każdego, kto uprawia kwiaty w domu, na balkonie czy w ogrodzie.
Branża ogrodnicza w szoku
Zmiany budzą spore emocje wśród branży ogrodniczej. Hans Joachim Brinkjans, wicedyrektor niemieckiego stowarzyszenia ogrodniczego ZVG, nie ukrywa zaskoczenia. – Nie wiadomo, jak sprostamy tym wymaganiom bez ogromnych kosztów i strat w transporcie. To realne zagrożenie dla małych i średnich firm – ostrzega. Nowe przepisy oznaczają bowiem konieczność całkowitej zmiany procesów produkcji, magazynowania i sprzedaży roślin.
Co zamiast plastiku?
Zakaz plastikowych doniczek nie oznacza końca sprzedaży roślin, ale wymusi wprowadzenie nowych rozwiązań. W grę wchodzą doniczki kompostowalne z biodegradowalnych materiałów, papierowe lub kartonowe opakowania, systemy wielokrotnego użytku, a nawet tradycyjne doniczki z terakoty. Każda z tych opcji ma jednak swoje wady – od wyższych kosztów, przez trudności w transporcie, po konieczność organizowania systemów zwrotu pojemników.
Co to oznacza dla klientów?
Dla przeciętnego miłośnika roślin zmiany mogą być odczuwalne przede wszystkim w portfelu. Nowe, ekologiczne rozwiązania są zazwyczaj droższe, a ich wdrożenie wymaga czasu i inwestycji. Możliwe, że przyjdzie nam również częściej korzystać z systemów zwrotu doniczek lub przyzwyczaić się do innych materiałów, niż lekki i praktyczny plastik.
Ekologia przede wszystkim
Unia Europejska podkreśla, że zmiany mają jeden cel: ograniczenie ilości plastikowych odpadów, które co roku trafiają do środowiska naturalnego. Europejski Zielony Ład zakłada promowanie rozwiązań zrównoważonych i bardziej przyjaznych dla przyrody – nawet jeśli oznacza to rewolucję w naszych codziennych przyzwyczajeniach.
Przypomnijmy, że działania na rzecz ochrony środowiska były motywowane druzgocącymi obserwacjami. Niemal 85% śmieci na europejskich wybrzeżach stanowiły odpady plastikowe. Obecnie ograniczenia dotyczące produkcji tego materiału stosuje około 90 państw świata.
Mowa nie tylko o naszym kontynencie – przykładowo w Kenii (Afryka wschodnia) w 2017 roku pod tym względem wprowadzono najsurowsze przepisy na świecie. Produkcja, zakup lub korzystanie z plastikowych toreb jednorazowych wiązało się z karą do czterech lat więzienia lub grzywną w wysokości 38-40 tysięcy dolarów. Choć w kraju zaczęto obserwować znacznie niższe zanieczyszczenie plaż i ulic Nairobi, problem w ostatnim czasie narósł przez brak podobnych regulacji w krajach sąsiadujących.
Autor: Hubert Drabik