M jak miłość: Joanna Koroniewska chciała wrócić do serialu? "Liczyła, że będzie jedną z głównych postaci w serialu"

Odkąd postać Małgosi zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, fani "M jak miłość" oczekują momentu, w którym najmłodsza córka Mostowiaków odnajdzie się i powróci na ekrany telewizorów. W końcu takie zakończenie wątku daje szansę na ponowne pojawienie się bohatera. Choć Joanna Koroniewska nieraz gasiła nadzieje widzów, to okazuje się, że jej obecność na urodzinowej imprezie "Emki" nie była przypadkowa. Jak donosi "Super Express" serialowa Małgosia miała wówczas omawiać wstępne warunki ewentualnego powrotu na ekrany. Niestety, rozmowy zakończyły się fiaskiem.

Fani, którzy darzyli sympatią postać Małgosi Chodakowskiej, od sześciu lat czekają na moment, w którym dowiedzą się, jak potoczyły się dalsze losy córki Mostowiaków. Kobieta zniknęła bowiem w tajemniczych okolicznościach w USA po tym, jak wypisała się ze szpitala, do którego trafiła w wyniku wypadku samochodowego. Według opowieści innych bohaterów serialu, Małgosia po wyjeździe z Polski miała dołączyć do niebezpiecznej sekty, która doprowadziła ją do szaleństwa. Chodakowska miała też zostać zamknięta w specjalnym ośrodku psychiatrycznym. Jej wątek jest jednak wciąż otwarty, dlatego też nic dziwnego, że część widzów pyta odtwórczynię roli o to, czy powróci na plan zdjęciowy.

Co z Małgosią?

Joanna Koroniewska już nie raz zaznaczała, że nie zamierza wrócić na plan zdjęciowy. W jednym ze swoim wpisów na Instagramie dosadnie napisała, że mimo że serial, jak i pracujący przy nim ludzie są jej bliscy, to jest to jej definitywny koniec przygody z "M jak miłość". Fani jednak wciąż domagali się wyjaśnienia wątku. Nic dziwnego – Małgosia zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, zostawiając widzom pole do interpretacji. Ci jednak wolą jasne rozwiązanie. W rozmowie z magazynem "Party" Koroniewska wyjaśniła, dlaczego odgrywana przez nią postać nie została uśmiercona oraz czy są szanse na jej powrót. Aktorka wyjawiła też, że ona nie miała wpływu na kształt zakończenia wątku.

"Ja tak naprawdę nie mam na to wpływu. Myślę, że to jest dramaturgia całego serialu i jeżeli rzeczywiście tak jest, że ciągle ona ma powrócić i nie ma powrócić, to jednak skoro o tym mówimy, to znaczy, że się podoba. To znaczy, że jest efekt osiągnięty. A o co chodzi, jak nie o efekt? Zawsze chodzi o efekt! Całkiem na poważnie: to nie jest absolutnie mój pomysł. Ja jestem tylko odtwórcą. Twórcy są wspaniali, od lat ci sami i naprawdę fantastycznie, więc to do nich trzeba pisać, nie do mnie – ja nie mam z tym nic wspólnego" – wyjaśniła Joanna Koroniewska, apelując do fanów, by swoje pytania i prośby związane z Małgosią Chodakowską kierowali do producentów "M jak miłość". Ona bowiem jedynie zagrała jedynie to, co zostało napisane w scenariuszu.

Była szansa

Choć z jednej strony aktorka niejednokrotnie podkreślała, że epizod życia z "M jak miłość" zamknęła, to także mówiła "nigdy nie mów nigdy", tym samym puszczając fanom serialu oczko, że wciąż są jakieś szanse na powrót najmłodszej córki Mostowiaków.

"Nigdy nie mów nigdy. Odeszłam wiele lat temu i nie wiem, co musiałoby się zdarzyć, albo mnie do tego przekonać. Ja kocham wszystkich twórców i nigdy nie odżegnuję się od tego, że to jest moje miejsce i było moje przez wiele lat. Ja dzięki temu jestem znana szerszej widowni, chociaż tej najmłodszej już nie" – powiedziała w jednym z wywiadów.

Nieco łagodniejsze słowa o możliwym powrocie do "Emki" wynikały najprawdopodobniej z faktu, że Joanna Koroniewska myślała o ponownym wejściu na plan zdjęciowy serialu. Jak donosi "Super Express", obecność byłej aktorki na urodzinowej imprezie "M jak miłość" nie była ciekawa. Koroniewska prowadziła wówczas wstępne rozmowy dotyczące możliwości uzyskania z powrotem angażu.

"Niewykluczone, że aktorka, po tym jak z produkcji odszedł Kacper Kuszewski, liczyła, że będzie jedną z głównych postaci w serialu. I chociaż wątek Małgosi z pewnością byłby interesujący dla widzów, nie byłby w żaden sposób dominujący" – powiedziała tabloidowi osoba z planu serialu.

Martwy punkt

Z pewnością wielu fanów już zatarło ręce i z niecierpliwością będzie oczekiwać pojawienia się na ekranie Joanny Koroniewskiej. Niestety, na negocjacjach aktorki z producentami serialu kończą się dobre wieści. Rozmowy miały bowiem utknąć w martwym punkcie po tym, jak usłyszała warunki finansowe. Według "Super Expressu" stawka 1-1,5 tysiąca za dzień na planie zdjęciowym miała być dla aktorki za niska. Źródło gazety twierdzi jednak, że mimo odrzuconej propozycji, "furtka wciąż jest otwarta" dla Koroniewskiej.

Wygląda na to, że fani aktorki dalej nie będą mogli jej oglądać w "M jak miłość". Pocieszenie jest takie, że Joanna Koroniewska pojawi się w drugim sezonie serialu Polsatu, "Ślad", gdzie będzie grać główną rolę.

Autor: Natalia Piotrowska

Komentarze
Czytaj jeszcze: