Natalia Niemen żyje z tantiem po ojcu? Wokalistka dementuje plotki: „kiedy byłam małą dziewczynką...”

Nazwisko Niemen od lat budzi emocje, a wokół finansów rodziny narosło wiele legend. Córka artysty w szczerej rozmowie rozwiała wątpliwości, opowiadając nie tylko o pieniądzach, ale też o trudnych chwilach związanych ze śmiercią ojca.

Natalia Niemen, Czesław Niemen, fot. AKPA

Tantiemy są, natomiast nie jest tak, że dzięki nim przeżyjesz

Czy rodzina Czesława Niemena żyje w luksusie dzięki tantiemom? To pytanie powraca regularnie, a sama Natalia Niemen postanowiła odpowiedzieć na nie wprost. W rozmowie z mediami podkreśliła, że dochody z tytułu praw autorskich nie pozwalają na beztroskie życie.

Ludzie mają śmieszne wizje. Tantiemy są, natomiast nie jest tak, że dzięki nim przeżyjesz

– przyznała wokalistka w wywiadzie dla Plotka. Dodała też, że nazwisko ojca otworzyło jej wiele drzwi, ale przyniosło również ogromne oczekiwania społeczneSprostać nim jest nie tyle trudno, co jest to po prostu niemożliwe– tłumaczy artystka, która od lat mierzy się z porównaniami do ojca. Wspomniała również zabawną anegdotę z dzieciństwa, która pokazuje, jak mocno przesadzone są wyobrażenia dotyczące rodzinnych bogactw. Kiedy była małą dziewczynką, usłyszała rozmowę robotników remontujących coś nieopodal ich domu.

Wiesz, tu mieszka Niemen i on ma złote klamki i diamentowe kurki przy wannie

– mieli mówić. Tymczasem, jak zdradza Natalia, w ich domu przez lata były zwykłe, „czeskie wajchy”, popularne w latach 80.

Czytaj także: Najmłodsza córka wyjawiła prawdę o Niemenie. To nie były plotki

Natalia Niemen wspomina śmierć ojca. To była jedna z najstraszniejszych nocy

17 stycznia 2004 roku to data, którą Natalia Niemen zapamiętała na zawsze. W wieku niespełna 65 lat zmarł jej ojciec. Czesław Niemen miał nowotwór układu chłonnego. Artysta próbował różnych metod leczenia, w tym medycyny naturalnej. Śmierć taty była ogromnym ciosem dla całej rodziny. W rocznicę tego wydarzenia Natalia opublikowała na Instagramie osobisty wpis, dzieląc się swoimi emocjami i wspomnieniami z tamtej nocy.

Noc z 17 na 18 stycznia 2004 była jedną z najstraszniejszych dla mnie i dla mojego pierwszego dziecka, synka Bronusia. Wyłam z rozpaczy, że ojciec odszedł, a w brzuchu rósł Bronek

– napisała artystka. Jak podkreśla, nie była w stanie pogodzić się z tą stratą, choć miała powód do radości z powodu nadchodzącego macierzyństwa. Dziś przyznaje: „Nie poradziłam sobie z tym wszystkim kompletnie. To było okropne: chcieć się cieszyć upragnionym macierzyństwem, a doświadczyć totalnie po za tobą, rozprucia tych marzeń, bo oto niespodziewanie umiera rodzic. Ojciec córki. Ojciec to energia skały i postać kluczowa dla córki”.

Kilka lat temu w rozmowie z „Vivą” Natalia Niemen powiedziała, że - jej zdaniem - bezpośrednią przyczyną śmierci ojca nie był nowotwór.

Przy chorobie nowotworowej śmierć zawsze się czai. Był w nas strach, że nadejdzie, wszyscy o tym myśleliśmy. A z drugiej strony mieliśmy nadzieję, że będzie dobrze. Mamy przekonanie, że gdyby nie wymiana okien na korytarzach warszawskiego szpitala onkologicznego w styczniu, po których przewożono pacjentów, w tym i mojego tatę, żyłby do dzisiaj. Ojciec po takiej jednej przejażdżce na wózku dostał zapalenia płuc i zapadł w śpiączkę. Po około 10 dniach zmarł. 

Czytaj także: Coldplay zaśpiewał piosenkę Czesława Niemena! Fani oszaleli z zachwytu

Autor: Katarzyna Solecka

Komentarze
Czytaj jeszcze: