Nie mógł znaleźć lekarza, więc "poradził" sobie sam. Usłyszał już zarzuty

36-letni nowosądeczanin potrzebował recepty. Z prośbą o przepisanie leków udał się do miejscowego szpitala. W czasie szukania specjalisty, zmienił plany. Ostatecznie zamiast leków otrzymał zarzuty.

Przyszedł po recetpę, ale nie chciał dłużej czekać na lekarza

Policjanci z komendy w Nowym Sączu otrzymali zgłoszenie dotyczące kradzieży w szpitalu. Z jednej z pracowni zniknął monitor. Ekran był częścią znajdującego się tam urządzenia medycznego. Do lecznicy wysłano patrol. W drodze do Szpitala Specjalistycznego im. Jędrzeja Śniadeckiego mundurowi zobaczyli mężczyznę taszczącego charakterystyczny sprzęt. Jak relacjonowali, sądeczanin kierował się w stronę pobliskiego lombardu.

Funkcjonariusze zatrzymali i wylegitymowali 36-latka. W czasie rozmowy mężczyzna zachowywał się podejrzanie, a na pytania o niesiony przez siebie sprzęt odpowiadał bardzo wymijająco. Policjanci szybko zweryfikowali swoje podejrzenia i okazało się, że typując tego przechodnia, mieli rację.

W szpitalu śledczy odtworzyli zapis z kamer monitoringu z pracowni. Na nagraniu widać było 36-latka. Kolejnym dowodem była także szpitalna ewidencja wyposażenia. Na liście widniał ekran, który omal nie trafił do skupu. Ostatecznie wylegitymowany mężczyzna sam przyznał się do kradzieży.

Zarzuty zamiast porady specjalisty

Niedoszły pacjent tłumaczył się, że sprzęt ukradł, bo zbyt długo czekał na lekarza. Do szpitala przyszedł po receptę. Szukał osoby, która mogłaby przepisać mu konieczne leki. Przez długi czas jej nie spotkał. Jak przyznał, trafiła mu się okazja – w jednym z pustych pomieszczeń zobaczył monitor. Ostatecznie o receptę nikogo nie poprosił. Zadowolił się sprzętem elektronicznym. Na zdrowie mu to nie wyszło.

36-latek został zatrzymany, a policjanci przewieźli go na komendę. Tam, kiedy wytrzeźwiał, usłyszał zarzuty. Za kradzież szpitalnej własności grozi mu, jak informują na swojej stronie nowosądeccy funkcjonariusze, od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Autor: Katarzyna Krzyżak-Litwińska

Komentarze
Czytaj jeszcze: