Niezbędnik festiwalowicza na lato 2026. Czego nie może zabraknąć w plecaku?

Artykuł sponsorowany

Jeszcze nie zaczęto rozkładać sceny Open'era, ale w koleżeńskich rozmowach już przewija się coraz częściej temat tegorocznych line’upów, eventów i gwiazd wieczoru. Wiosna to dla pokolenia 18–34 czas “beforów” przed największymi muzycznymi festiwalami, w całej Polsce trwają przygotowania, od kupowania biletów i rezerwacji noclegów, aż po zakupy kosmetyczne. Bo zanim w lipcu w Gdyni wybrzmią pierwsze DJ-ejskie sety, a w sierpniu zagrają kolejne sceny w reszcie Polski, poza outfitem, trzeba przygotować też swoje ciało, włosy i kosmetyczkę, która pomoże nam przetrwać kilka dni intensywnego szaleństwa.

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Co nas czeka w tym sezonie?

Mapa polskich festiwali zrobiła się gęstsza niż w wielu innych krajach Europy Środkowej. Zeszłoroczna edycja Open'er Festival przyciągnęła do Gdyni rekordowe 140 tysięcy osób, według organizatora z Alter Artu o 10 tysięcy więcej niż rok wcześniej, a tegoroczna edycja zbliża się wielkimi krokami i odbędzie się 1–4 lipca 2026 roku. Przed nami jeszcze trzydziesta druga edycja Pol'and'Rocka na lotnisku Czaplinek-Broczyno. Do tego dochodzą Mayday, Audioriver, Kraków Live, Tauron Nowa Muzyka i formaty typu „tour". Do najchętniej odwiedzanych zaliczyć można Męskie Granie z zasięgiem ponad 42 mln odbiorców w sieci, a także TOP of the TOP Sopot i Open'er.

Partner dzisiejszego artykułu – sieć Super-Pharm, łącząca pod jednym dachem aptekę, drogerię i perfumerię, rekomenduje, jakie produkty warto spakować na podróż i nocleg w namiocie i jakich nie powinno zabraknąć, by móc bezpiecznie szaleć pod sceną.

Niezbędnik festiwalowicza na lato 2026. Czego nie może zabraknąć w plecaku?

SPF, czyli pierwsza rzecz, która ląduje w kosmetyczce

Jeśli jest jeden produkt, którego nie może zabraknąć na liście zakupów, to właśnie krem z filtrem. Kilka dni spędzonych pod sceną to kilka dni od rana do nocy na słońcu. A poparzona skóra pierwszego dnia potrafi popsuć całą resztę wyjazdu. Dlatego SPF 50 to bezdyskusyjny standard, a nie nadgorliwość, niezależnie od tego, czy planujemy festiwal nad morzem, czy w środku kraju.

Na szczęście kremy z filtrem już coraz rzadziej przyjmują formę ciężkich, bielących kremów. Możemy wybierać lekkie fluidy, które wchłaniają się w sekundy i nie zostawiają tłustej warstwy, oraz mgiełki SPF do twarzy, które można aplikować w ciągu dnia na makijaż, bez rozmazywania go. Warto pamiętać, że filtr trzeba reaplikować co kilka godzin, więc poręczna, podróżna wersja, która zmieści się w kieszeni czy nerce, sprawdzi się lepiej niż duże opakowanie pozostawione w namiocie.

Co włożyć do festiwalowej apteczki?

O plastrach myśli się dopiero wtedy, kiedy są naprawdę potrzebne, czyli o jedno pogo pod sceną za późno. Nowe buty, kilkanaście kilometrów dziennie między scenami a polem namiotowym i stanie w jednym miejscu przez cały koncert to przepis na otarcia, które potrafią skutecznie odebrać radość z zabawy. Garść plastrów na pęcherze i kilka klasycznych opatrunków zajmuje w kosmetyczce tyle co nic, a pozwala zakończyć wieczór kolejną dawką dobrej zabawy zamiast kuśtykaniem do namiotu.

Do tego warto dorzucić podręczną mini-apteczkę: tabletki przeciwbólowe, coś na ból brzucha, elektrolity na odwodnienie po dniu w słońcu i upale oraz chusteczki odkażające. To produkty, które rzadko trafiają na listy „must have" z social mediów, ale to właśnie one ratują sytuację, kiedy do najbliższej apteki jest kilka kilometrów, a kolejka do punktu medycznego ciągnie się przez pół pola namiotowego.

Spinki do włosów. Mała rzecz, duża różnica

Druga kategoria, produktów, która w maju i czerwcu wyraźnie zyskuje na popularności to akcesoria do włosów. Kosztują grosze, mieszczą się w kieszeni i potrafią uratować całą fryzurę po nocy w namiocie. Szczególnie spinki wróciły do łask z impetem. Najpierw w mediach społecznościowych, gdzie viralowe „claw clips", kokardy i ozdobne wsuwki podbijały rolki i TikToki, a potem w realnych koszykach. Dziś to jeden z tych drobiazgów, które kupuje się od razu po kilka, na wszelki wypadek.

W kategorii spinki i wsuwki wybór jest zaskakująco szeroki: duże klamerkowe spinki w wersjach matowych, perłowych i metalicznych, ozdobne „bobby pins" do upinania grzywki czy dłuższych pasm, obręcze i opaski, kokardy w wersji elegancko-romantycznej i ironicznie-streetowej. Na festiwalu poza dobrą stylówką, liczy się jednak też praktyczne zastosowanie. Spinka trzyma włosy nad karkiem, kiedy temperatura osiąga prawie 30 stopni, i nadal dobrze wygląda po koncercie.

Zanim jeszcze zaczniesz pakowanie

Jeśli martwisz się, że przez filtr słoneczny się nie opalisz, to mamy dla ciebie zdrowszą i szybką w użytku alternatywę. Opalenizny, nie da się tak łatwo złapać w jeden weekend nad jeziorem, a wszyscy chcą ją mieć już od pierwszego dnia festiwalu. Stąd samoopalacz zaliczamy do produktów najczęściej kupowanych w okresie od maja, aż do wczesnej jesieni.

Wybór samoopalacza już dawno przestał się ograniczać do klasycznego balsamu, który trzeba było rozprowadzać kwadrans i czekać na efekt. Dziś dominują pianki schnące w kilka minut, lekkie mgiełki do twarzy, stopniowe „brązaczki" budujące kolor dzień po dniu i krople do dodania do własnego kremu, które pozwalają dawkować odcień.

Samoopalacz to bezpieczna alternatywa dla solarium, którego dermatolodzy odradzają od lat. A ponieważ kolor „ćwiczy się" zwykle przez dwa-trzy tygodnie przed wyjazdem, czerwiec to dobry moment na start, żeby na pierwszej imprezie w lipcu mieć już na skórze, docelowy, wymarzony kolor.

Ostatni moment na przygotowania

Sezon festiwalowy zbliża się wielkimi krokami, ale zanim pierwszego lipca wybrzmią koncerty Open'era, jest jeszcze chwila, żeby skompletować swój zestaw przetrwania. Pamiętajmy o bezpieczeństwie wrzucając do koszyka SPF, o komforcie, kupując spinki do włosów, a o zdrowiu, kompletując podręczną apteczkę. Jeśli masz już swój zestaw, pozostaje nam życzyć ci dobrej zabawy i niezapomnianych przeżyć muzycznych!