Paulina Krupińska popiera zniesienie prac domowych. Za przykład podaje sytuację w szkole córki

W rozmowie z portalem "Plejada" Paulina Krupińska przyznała, że jest za zniesieniem prac domowych. Podała przykład ze szkoły swojej córki.

Gałązka/AKPA

Paulina Krucińska popiera zmiany w szkołach

Paulina Krupińska wzięła ślub z Sebastianem Karpielem-Bułecką w 2018 roku. Para wychowuje 8-letnią Antoninę i 6-letniego Jędrzeja. Okazuje się, że jako mama popiera projekt, który trafił do konsultacji społecznych. Zakłada on, iż nauczyciele klas I-III nie będą mogli zadawać ani praktycznych, ani pisemnych prac. Z kolei dla starszych uczniów szkoły podstawowej zadania mają być nieobowiązkowe i nie na ocenę.

Jako mama uważam, że to jest bardzo dobry pomysł. Trochę nie wiem, jak to będzie rozwiązane, bo od klasy pierwszej do trzeciej jest brak tych prac domowych. W klasach od cztery do osiem to są zadania dla chętnych, ale oczywiście nauka wierszy, nauka słówek z angielskiego czy jakichś takich innych pamięciowych prac domowych, to nie będzie tego dotyczyć. Te prace dalej będą – wyznała w rozmowie z portalem „Plejada”.

Prace domowe w szkołach 

Krupińska zwróciła uwagę na fakt, iż zmiany nie będą dotyczyć szkół ponadpodstawowych. Przyznaje, że to właśnie uczniowie liceum są „najbardziej zaniedbani”. Starsi uczniowie mają już sprecyzowane plany, pasje i wiedzą, czemu „chcą się poświęcić i oddać serce”. Do tego przygotowują się do matury i zależy im na jak najlepszych ocenach na świadectwie.

W tym przypadku uważam, że tutaj jest duże nieporozumienie i to by było dobre rozwiązanie, gdyby tam prace domowe były dla chętnych, żeby sobie na przykład taką ocenę gdzieś podnieść.

Prace domowe robione przez rodziców

Prowadząca „Dzień dobry TVN” zdaje sobie sprawę, jak w młodszych klasach wygląda odrabianie prac domowych. Przyznaje, że jej córka „nie jest fanką” odrabiania lekcji. Podkreśla także, że często dzieci nie robią prac domowych samodzielnie. Zdarza się, że rodzice pomagają swoim pociechą lub robią zadanie za nich. Za przykład podała makietę lasu, którą jej córka zrobiła własnymi siłami.

To była najbrzydsza praca ze wszystkich, dlatego że inne dzieci przyniosły makiety jeden do jednego. Wiewiórki, które wyglądały jak żywe. Przecież wiadomo, że tej pracy nie robiło dziecko, więc to jest tak naprawdę zniesienie prac domowych, które robią rodzice.

Autor: Natalia Zoń

Komentarze
Czytaj jeszcze: