Szczere słowa Doroty Szelągowskiej. Przez kilka miesięcy nie wychodziła z domu

W przeszłości Dorota Szelągowska zmagała się z atakami paniki i nerwicą lękową. Teraz zaraża innych swoją pozytywną energią, ale niewiele osób wie, z jakimi problemami się borykała. Opowiedziała o tym więcej w jednym z ostatnich wywiadów.

AKPA

Dorota Szelągowska nie wychodziła z domu

Dorota Szelągowska od lat współpracuje z TVN. Prowadzi tam programy o tematyce wnętrzarskiej, m.in. „Dorota Was urządzi” czy „Polowanie na kuchnie”. Największy sukces odniósł format „Totalne remonty Szelągowskiej”, który emitowany jest od 2020 roku. Oprócz tego działa na innych płaszczyznach oraz jest jurorką w „MasterChef Nastolatki”.

W rozmowie z portalem „Life Style NewSeria” zdradziła, że dwadzieścia lat temu przeszła trudny okres. Przez kilka miesięcy Dorota Szelągowska nie wychodziła w ogóle z domu.

Po prostu bałam się wszystkiego, miałam lęk, miałam non stop ataki paniki, więc myślę, że sięgnęłam swojego dna.

Szelągowska skorzystała z pomocy specjalistów

Aby powrócić do codzienności, musiała skorzystać z pomocy specjalistów. Gwiazda nie ukrywa, że wyjście z problemów psychicznych nie jest łatwe, ale możliwe. Podkreśla, że to „ciężka praca”.

Znajduje się dobrego psychiatrę, zapieprza się na terapię, przechodzi się przez iks leków i robi się w sobie porządek. Wychodzenie z tego albo próba utrzymania się na powierzchni – każdy, kto dotknął problemów psychicznych własną głową, będzie wiedział, o co chodzi – to jest ciężka praca. To się nie dzieje w rok czy w dwa lata i naprawdę nie pomogą żadne afirmacje, cudotwórcy ani medytacyjne piosenki z YouTube’a, tylko trzeba iść do specjalisty.

Projektantka wnętrz mówi o tym głośno

Szelągowska mówi o swoim stanie psychicznym, aby dać wskazówkę i nadzieję osobom, które są w podobnej sytuacji. Wierzy, że czasami „post głupiej celebrytki w internecie” może sprawić, że ktoś zacznie szukać pomocy.

Będąc celebrytą, dostajesz w prezencie mnóstwo rzeczy, na które w ogóle nie zasługujesz i nie zapracowałaś. Ludzie do ciebie przychodzą, dają ci prezenty, uśmiechają się do ciebie i twoją powinnością jest też coś dać. I to jest przekroczenie bańki prywatności, granicy, którą ja w sumie lubię stawiać, natomiast wiem, ilu ludziom to moje gadanie pomogło. Więc jeżeli chociaż jedną osobę by to uchroniło, to dla mnie jest to warte całego hejtu, który przyjdzie z drugiej strony.


Autor: Natalia Zoń

Komentarze
Czytaj jeszcze: