„Teoria Wielkiego Podrywu”: serial komediowy z krótkimi odcinkami
Pewnego dnia zupełnie przypadkiem włączyłam „Georgie i Mandy wzięli ślub”. Choć nieszczególnie mnie porwał, szybko zdałam sobie sprawę, że to produkcja z uniwersum „Teorii Wielkiego Podrywu”, podobnie zresztą jak „Młody Sheldon”.
Lubię wracać do tego, co już znam, słowem, co już wcześniej sprawiło mi przyjemność, często sięgam po tę samą książkę i mam listę seriali, które co kilka lat odpalam. Ponieważ „Teorię Wielkiego Podrywu” (ang. „The Big Bang Theory”) widziałam tylko raz, zdecydowałam, że to z nią będę spędzać wiosenne wieczory, przeplatając ją odcinkami ostatniego sezonu „Outlandera”.
Nie sądziłam, że po tylu latach tak dobrze będzie mi się ją oglądać. Żarty sprzed niespełna 20 lat wciąż bawią. Rzadko kiedy zdarza wybuchnąć mi się głośnym śmiechem, a w przypadku „Teorii” dzieje się to kilka razy przy każdym odcinku. Postać Sheldona jest nie do podrobienia. Nic dziwnego, że wcielający się w jego rolę Jim Parsons zgarnął za tę rolę cztery Nagrody Emmy i Złoty Glob.
O czym jest „Teoria Wielkiego Podrywu”?
Składający się z 12 sezonów serial opowiada o grupie naukowców, Sheldonie Cooperze (Jim Parsons), Leonardzie Hofstadterze (John Galecki), Raju Koothrappali (Kunal Nayyar), Howardzie Wolowitzu (Simon Helberg) i ich sąsiadce Penny (Kaley Cuoco), która nie należy do ich świata, pracuje bowiem jako kelnerka w „Cheese Cake Factory”.
Najważniejszą postacią jest Sheldon - przez wielu widzów postrzegany jako osoba nieneurotypowa, przez przyjaciół natomiast jako nieco uciążliwy, ale za to genialny dziwak.
fot. X news/TVN7
Cooper ma bowiem swoje ulubione miejsce na kanapie. Nikt nie może na nim siedzieć, nawet kiedy nie ma go w domu. Boi się jeździć samochodem i uważa, że absolutnym obowiązkiem jego przyjaciół jest wożenie go wszędzie. Nie rozumie pewnych zachowań i zasad społecznych, przez co ciągle popełnia faux pas, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Nie łapie sarkazmu i większość rzeczy bierze dosłownie. Uważa się za najmądrzejszego, choć ma kilka autorytetów, takich jak Stephen Hawking czy… profesor Proton, jego ulubiona postać z dzieciństwa, która prowadziła program naukowy dla dzieci.
Gdzie oglądać „Teorię Wielkiego Podrywu”?
Wszystkie 279 odcinków, z których każdy trwa ok. 20 minut, można oglądnąć na HBO lub Prime Video. Mimo że nakręcono 12 sezonów „Teorii” i produkcja cieszyła się ogromną popularnością, 13. i kolejne części nie powstały ze względu na Jima Parsonsa, który zdecydował się odejść z serialu. Produkcja uznała, że bez tak wyrazistej postaci lepiej anulować „Teorię”. Z produkcją chciał się także pożegnać Simon Helberg, serialowy Howard.
Pozostali odtwórcy głównych ról początkowo zareagowali złością na decyzję Parsonsa. Kaley Cuoco zaniosła się ponoć płaczem. Nic w sumie dziwnego, skoro w pewnym momencie zarabiała 850 tys. dolarów za odcinek, a to i tak o 150 tys. mniej niż Galecki i 350 tys. mniej niż Parsons, któremu płacono 1,2 mln za odcinek!
Źródło: looper.com, imdb.com