Tinder wprowadza nową funkcję. Udostępnij szczegóły randki swoim bliskimi!

Tinder wychodzi naprzeciw oczekiwaniom użytkowników, wprowadzając innowacyjną funkcję, która pozwala na udostępnianie kluczowych informacji o planowanej randce przy użyciu jednego linku. Ta nowość ma na celu zwiększenie poczucia bezpieczeństwa wśród osób umawiających się na spotkania.

zdjęcie ilustracyjne, fot. Shutterstock/Diego Thomazini

Nowa funkcja pozwala na udostępnianie kluczowych informacji o planowanej randce za pomocą jednego linku. Wszystko, co potrzebne do poczucia większego bezpieczeństwa – lokalizacja, data, godzina spotkania, a nawet zdjęcie osoby, z którą się umawiasz oraz link do jej profilu.

Co więcej, strona umożliwia dodanie kilku notatek i aktualizację planów, dzięki czemu osoby, z którymi dzielimy się linkiem, zawsze mają dostęp do najświeższych informacji. Tinder umożliwia zaplanowanie randek nawet na 30 dni przed ich terminem, a dla tych szczęściarzy, którzy mają wiele dopasowań i realnych planów, nie ma limitu liczby randek, które mogą stworzyć i podzielić się nimi z bliskimi.

Połowa z nas informuje znajomych o swoich randkach. I bardzo dobrze

Badania przeprowadzone przez Tindera wykazały, że około 51% użytkowników poniżej 30. roku życia już dzieli się szczegółami swoich randek z przyjaciółmi, a 19% z mamą.

Informowanie kogoś o miejscu, czasie spotkania oraz o osobie, z którą się umawiamy, jest zawsze dobrym pomysłem dla własnego bezpieczeństwa. Nowa funkcja aplikacji ma więc za zadanie to ułatwić. Już w 2020 roku Match.com wprowadził funkcję sprawdzania randek, która umożliwiała użytkownikom wysyłanie szczegółów dotyczących spotkań do kontaktów alarmowych, jeśli coś poszłoby nie tak.

Nowa funkcja Tindera zostanie początkowo udostępniona w takich krajach jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Australia, Kanada, Singapur, Indie, Irlandia, Niemcy, Francja, Hiszpania, Japonia, Brazylia, Szwajcaria, Meksyk, Holandia, Włochy, Korea, Wietnam i Tajlandia. Niewykluczone, że w przyszłości trafi także na kolejne rynki.

Autor: Hubert Wiączkowski

Komentarze
Czytaj jeszcze: