Tomasz Kammel podsumował lata spędzone w "Pytaniu na śniadanie". "Nie byłem idealnym kolegą z pracy"

Tomasz Kammel nie będzie już prowadzącym "Pytania na śniadanie". Prezenter opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym podsumował lata pracy w śniadaniówce. Opowiedział, jakich "przewinień" dopuścił się za kulisami.

fot. AKPA/Piętka Mieszko

Tomasz Kammel żegna się z „Pytaniem na śniadanie”

Tomasz Kammel znalazł się wśród prowadzących, którzy pożegnali się z „Pytaniem na śniadanie”. Wczoraj rano jego ekranowa partnerka, Izabella Krzan, potwierdziła doniesienia mediów, zaś 52-latek zrobił to wieczorem. Dziś opublikował obszerny wpis, w którym podsumował lata, w których był związany z „PnŚ”.

Najpierw wspomniał współpracę z Marzeną Rogalską, z którą przez 8 lat tworzył duet. Jak podkreślił, mimo że ich relacje ograniczały się jedynie do wspólnej pracy, do dziś wiele jej zawdzięcza:

To co? Podsumujemy ostatnie 11 z 15 lat w PNŚ? Marzena Rogalska nauczyła mnie jak rozmawiać z ludźmi. Pokazała jak zarządzać energią w porannym programie, żeby od pierwszej do ostatniej minuty cały świat wirował. Mimo, że prywatnie nie chciała się kolegować, na antenie stworzyła ze mną Rogamela i pozwoliła sobie po partnersku towarzyszyć. Od nikogo z kim pracowałem ramię w ramię nie nauczyłem się więcej niż od Marzeny. Byłem i myślę, że zawsze będę jej fanem. Przeżyliśmy w PNŚ osiem naprawdę niesamowitych lat.

Tomasz Kammel odchodzi z „Pytania na śniadanie”. Pisze o Izabelli Krzan

Następnie uwagę poświęcił Izabelli Krzan, z którą pojawiał się w „Pytaniu na śniadanie” przez ostatnie lata. Oboje stworzyli niezwykle zgrany duet. Widzowie cenili ich za ogromny dystans do siebie i poczucie humoru.

I gdy myślałem, że to po prostu niemożliwe, żeby wejść na jeszcze wyższy, intensywniejszy poziom relacji przed kamerą, zjawiła się w moim życiu 25-letnia Miss Polonia, z nogami do nieba i bardzo niewyparzonym dziobem – wspominał.

Jak zaznaczył Kammel, na początku nie spodziewał się, że wspólna praca przed kamerami zaowocuje przyjaźnią.

Mniej więcej po pierwszym tygodniu współpracy, ponad 20-letnia różnica wieku przestała grać jakąkolwiek rolę. Staliśmy się ziomami, przyjaciółmi na zabój i przede wszystkim totalnie zgranym duetem. Skąd pewność, że tak było? Bo widzowie nam to mówili i pokazywali. Wyniki oglądalności, badania focusowe, wiadomości, listy i zwykłe dowody sympatii na ulicy, one były potwierdzeniem. Nigdy w życiu się tak dobrze w robocie nie bawiłem. I za to Ci mordzia dziękuję - zapewnił. 

W dalszej części żartobliwie opisał, swoje „grzeszki” zza kulis i podkreślił, że docenia wszystko, czego doświadczył dzięki prowadzeniu „Pytania na śniadanie”.

Nie byłem idealnym kolegą z pracy. Stresowałem koleżanki z make-upu, bo nie pozwalałem malować sobie uszu. Denerwowałem wydawców, bo nie chciałem na antenie tańczyć (już raz kiedyś próbowałem i nie skończyło się dobrze. Pozdro TZG). Ale poza tym starałem się, gdzie i jak się dało, okazywać wdzięczność za wszystko co mnie w tym programie spotkało.

Tomasz Kammel dziękuje widzom „Pytania na śniadanie”

Na końcu podkreślił, że praca w „Pytaniu na śniadanie” były dla niego niezwykłą przygodą, a całą ekipę łączyła wyjątkowa więź. Nie zapomniał też o widzach, którym podziękował za wspólnie spędzone lata.

Ekipa Pytania na Śniadanie naprawdę jest najlepsza na świecie. Fajni ludzie, fajna energia, fajna więź. Taki team nie jest jak autobus komunikacji miejskiej, nie zjawia się co 10 min. To coś naprawdę wyjątkowego, coś co buduje się latami. Jestem szczęściarzem, że mogłem być częścią takiego przedsięwzięcia. Dziękuję Wam (WSZYSTKIM) za FAJNE magiczne 15 lat. A gdy mówię WSZYSTKIM to Was też mam na myśli. Bo bez Was to nie ma sensu, nasi kochani Widzowie.

Przesuń w prawo, by zobaczyć więcej zdjęć.

Autor: Anna Helit

Komentarze
Czytaj jeszcze: