Tomasz Stockinger trafił do szpitala. Opowiada, jak wygląda sytuacja w związku z koronawirusem

Tomasz Stockinger od kilku tygodni przebywa w szpitalu. Trafił tam z ostrym zapaleniem płuc, następnie zdiagnozowano u niego wadę zastawkową serca i musiał przejść operację. Odkąd wprowadzono ograniczenia w związku z epidemią koronawirusa, serialowy doktor Lubicz z "Klanu" jest niemal całkowicie odizolowany od swoich bliskich.

Tomasz Stockinger trafił do szpitala

Tomasz Stockinger od kilku tygodni przebywa w jednym z warszawskich szpitali. Aktor trafił tam z ostrym zapaleniem płuc, jego problemy zdrowotne okazały się jednak znacznie poważniejsze. Z tego powodu zabrakło go na premierze filmu „365 dni”, w którym zagrał jedną z ról, musiał także zniknąć z planu serialu „Klan”. U serialowego doktora Lubicza zdiagnozowano wadę zastawkową serca. Konieczna była operacja, po której aktor wciąż dochodzi do siebie.

Stockinger o epidemii koronawirusa

Aktor znany m. in. z „Klanu” nadal przebywa w warszawskiej placówce. Odkąd w Polsce wybuchła epidemia koronawirusa, wiele się zmieniło. Stockinger nie może już spotykać się z bliskimi, jak było to na początku jego pobytu w szpitalu, jeszcze przed wprowadzeniem ograniczeń. Aktor opowiedział o tym w rozmowie z „Faktem”.

W obecnej sytuacji nie ma żadnych wizyt z zewnątrz, nawet wszystkie przesyłki są pod kontrolą, wszyscy się starają, żeby wirus nie wszedł do szpitala. Wszystko jest dobrze zorganizowane, i póki co żadnych alarmów tu nie było. Z rodziną dużo spotykałem się na początku, kiedy było można się widywać, teraz na szczęście mamy telefony i wideorozmowy. Jak z wnuczką rozmawiam to zawsze korzystamy z wideorozmowy, to się bardzo przydaję, bo ją to muszą zobaczyć. Mam nadzieję, że to potrwa góra kilka tygodni i będziemy mogli normalnie się kontaktować

– powiedział.

Stockinger nie zamierza jednak narzekać. Cieszy go przede wszystkim fakt, że nadzwyczaj szybko wraca do formy po skomplikowanej operacji.

Na początku myślałem, że będzie inaczej, bo czułem się fatalnie. Myślałem, że to będzie bardzo długa droga. A tymczasem organizm przy dobrej opiece zaskakuje mnie swoją dynamiką i chęcią powrotu do formy, a ja staram się mu nie przeszkadzać, wręcz przeciwnie, pomagać. Czuję się w porządku. Półtora miesiąca po operacji i ja mogę sobie pospacerować i poćwiczyć, więc jestem zadowolony z tego w jakim tempie dochodzę do siebie. Naprawdę nie podejrzewałem, że półtora miesiąca, po tak ciężkiej operacji, mogę być samodzielny

– wyznał w rozmowie z „Faktem”.

Autor: Maria Staroń

Komentarze
Czytaj jeszcze: