Koniec z refundacją kilkunastu leków? Pacjentów czekają duże zmiany

Opublikowany projekt obwieszczenia ministra zdrowia w sprawie leków refundowanych przez NFZ nie uwzględnia 303 dotychczasowych pozycji - informuje "DGP". Lista refundacji w życie wchodzi od nowego roku. Decyzje w sprawie niektórych produktów mogą pojawiać się jeszcze w kolejnych miesiącach. Szczegóły poniżej.

Brakuje 303 pozycji

Jak wskazuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w opublikowanym projekcie obwieszczenia ministra zdrowia, w związku z listą refundacyjną medykamentów, brakuje 303 pozycji. Leki przeciw m.in. schizofrenii, chorobom umysłowym, przewlekłym owrzodzeniom, stosowane przy chorobie Alzheimera, cukrzycy, nowotworom złośliwym mogą przestać być refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia już od 1 stycznia 2022. Jednocześnie tytuł podkreśla, że trwają negocjacje MZ z firmami farmaceutycznymi, a aktualizacje i decyzje refundacyjne w sprawie produktów mogą pojawiać się w kolejnych miesiącach.

To istotna zmiana z punktu widzenia pacjentów oraz farmaceutów – komentuje Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej. Farmaceuta spodziewa się, że część pacjentów będzie chciała jeszcze przed końcem roku wykupić większe ilości niezbędnych im leków, aby skorzystać z refundacji - podaje "DGP" i jak dodaje:

Jednocześnie uspokaja, że większość medykamentów, które mogą przestać być refundowane, ma jednak łatwo dostępne zamienniki 

Do sprawy odniósł się Maciej Miłkowski z resortu zdrowia

Zamienniki umożliwiają pacjentom kontynuowanie leczenia, jednak niektóre medykamenty, jak te przeciw padaczce w przypadku dzieci, wymagają konsultacji z lekarzem. Kolejną sprawą mogą być również trudności w znalezieniu odpowiednich produktów, które zastąpią dotychczasowe leki. Maciej Miłkowski z MZ zapewnia, że najważniejszych z nich nie zabraknie. Dodaje jednocześnie, że lista produktów, których refundacja może nie zostać przedłużona ,trafiła do aptek już w listopadzie. Placówki mają dwa tygodnie na podjęcie niezbędnych działań

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna / Sara Bounaoui/RMF24

Autor: Małgorzata Durmaj

Komentarze
Czytaj jeszcze: