Dominik Raczkowski żyje! Mężczyzna upozorował własną śmierć. "Wzięliście udział w eksperymencie społecznym" [WIDEO]

Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja o śmierci Dominika Raczkowskiego - jednego z uczestników programu: "Warsaw Shore". Teraz mężczyzna przyznał się do prowokacji, a swoje zachowanie nazwał "eksperymentem społecznym"...

Dominik Raczkowski z „Warsaw Shore” żyje

Dominik Raczkowski nie żyje – taka wiadomość pojawiła się w mediach społecznościowych kilka dni temu. Według informacji publikowanych na Instagramie uczestnika 15. edycji programu: „Warsaw Shore. Ekipa z Warszawy”, 23-latek miał zostać potrącony przez samochód i doznać poważnych obrażeń. Na InstaStory zaczęły pojawiać się wypowiedzi rzekomo publikowane przez jego najbliższych, którzy otrzymali od niego dostęp do konta. W relacjach pojawiły się więc doniesienia najpierw o operacji, a potem o tym, że lekarzom nie udało się uratować życia Dominika…

Informacja o śmierci Raczkowskiego została błyskawicznie podana przez media, a czarno-białe zdjęcie znalazło się także na oficjalnym profilu „WS” w sieci. Z kolei instagramowe konto Dominika zostało na chwilę „odblokowane”, a w postach pojawiła się informacja o planowanym pogrzebie.

Teraz okazuje się jednak, że Dominik Raczkowski sfingował swoją śmierć, a powody podjęcia takiej decyzji wyjaśnił w opublikowanym na YouTube nagraniu.

Uwaga: wideo zawiera niecenzuralne słownictwo.

W trwającym ponad godzinę filmie uczestnik „Warsaw Shore” tłumaczył, iż postanowił przeprowadzić eksperyment społeczny…

Dominik Raczkowski tłumaczy swoje zachowanie

Mężczyzna, nie przebierając w słowach, podzielił się swoimi wnioskami wypływającymi ze wspomnianego „eksperymentu”:

(…) W przeciągu 12 godzin, po opublikowaniu przeze mnie trzech niczym niezweryfikowanych storek z wymyśloną historią, praktycznie cała Polska mnie uśmierciła. Nie mając żadnych dowodów, nie mając artykułu o jakimkolwiek wypadku. (...) Jaki miałem cel w tym wszystkim? Wzięliście udział w eksperymencie społecznym (…).

Raczkowski nie ukrywał, że był zdumiony tym, jak bardzo wymyślona przez niego historia szybko się rozprzestrzeni:

(…) Wystarczy smutna storka, zagranie na emocjach, wzbudzenie współczucia i łykacie wszystko jak pelikan. Gdybyście nie łykali tego wszystkiego, to influencerzy by tego nie wykorzystywali (…).

Według uczestnika „Warsaw Shore” to dowód na to, iż społeczeństwo przyjmuje wszystko bezkrytycznie, a jego działanie powinno być przestrogą na przyszłość. W nagraniu został poruszony również wątek domysłów niektórych internautów. Sporo użytkowników sieci – wątpiąc w informację o śmierci mężczyzny – postanowiło zaczerpnąć informacji m.in. u osób będących blisko Dominika, a także kontaktując się z parafią, w której miała odbyć się ceremonia pogrzebowa.

(…) Moja mama była nachodzona w domu, w pracy (…). Ludzie nie umieli uszanować tego, że „straciła syna”, tylko natarczywie przychodzili i pytali, czy to fejk, czy to nie fejk (…). W swoim salonie fryzjerskim dostawała po sto telefonów dziennie (…). Dzwoniliście z dziesięć, dwanaście razy do księdza, żeby zweryfikować informacje. Uważacie, że to jest na miejscu? (…).

Internauci krytykują zachowanie Raczkowskiego

Dość szokujące zachowanie Damiana Raczkowskiego spotkało się ze sporą krytyką internautów, którzy dali temu wyraz w komentarzach zamieszczonych pod filmem:

Żeby robić eksperyment społeczny, to trzeba mieć coś w głowie. Jeżeli to prawdziwy eksperyment, poproszę na priv opis próby badawczej, próby kontrolnej, tezy oraz wnioski. Oczywiście z całym opisem.

Kto normalny pozoruje własną śmierć dlatego, aby pokazać ludziom, że wierzą Wszystko co jest w Internecie? I to w taki sposób... Trzeba mieć coś na bani, żeby coś takiego zrobić serio (…).

Eksperyment społeczny. Tak się teraz nazywa desperacką próbę podbicia fejmu? (…).

Gościu ma pretensje, że ludzie nie zweryfikowali informacji u rodziny, tylko głupio uwierzyli w bzdury. Jednocześnie ma pretensje, że ludzie wypisywali i nachodzili jego rodzinę, aby się dowiedzieć czy to prawda (…).

(…) Myślisz, że można ot tak zrobić takie świństwo i dobrodusznie nazwać to potem eksperymentem społecznym? Gdyby zrobił to psycholog, groziłaby mu utrata prawa do wykonywania zawodu (…).

Typie, po minucie filmu wyłączyłam to. Wszystko poszło z TWOJEGO OFICJALNEGO konta, więc kto miał nie uwierzyć (…).

Co sądzicie o takim zachowaniu mężczyzny?

Autor: Sabina Obajtek

Komentarze
Czytaj jeszcze: